- zbyt mała podaż kaloryczna - czyli popularna dieta MŻ (mniej żreć). Chyba prawie każdy, kto chociaż raz w życiu chciał zrzucić chociaż kilka zbędnych kilogramów postanowił, że najlepszym sposobem będzie zmniejszenie porcji spożywanego jedzenia. No i taki człowiek "bierze się za siebie", je znacznie mniej, unika makaronu, ryżu itp. bo to przecież tuczy ale bardzo często nie tędy droga, większość z nas w pogoni za fit sylwetką je już na tyle mało, że naprawdę nie ma już z czego ucinać i organizm po prostu głoduje a to z całą pewnością nie sprzyja ani budowie odpowiedniej figury ani zdrowiu;
- zbyt duża podaż kaloryczna - taaaak, bardzo często nam się wydaje, że jemy mało, no bo przecież "nie jem śniadania bo nie mam czasu, w czasie pracy złapię burgera z frytkami, ewentualnie dogryzę Pawełkiem, wieczorem zostaje czas tylko na kolację-kolacja oczywiście do 18, a skoro w ciągu dnia zjadłem mało to coś konkretniejszego trzeba by wrzucić na ruszt, więc pączek, pizza, jak nie wystarczy to dogryzę jeszcze chipsami, wieczorkiem dla relaksu jeszcze drineczek, no i dlaczego ja nie chudnę, przecież jem tak mało? No i oczywiście piję, dużo piję, butelkę coli dziennie." No fakt, objętościowo mało :) Ale bardzo często w takich przypadkach okazuję się, że kalorycznie przyjmujemy znacznie więcej kalorii niż potrzebujemy do utrzymania masy ciała a gdzie tu nam jeszcze do redukcji ;) ;
- choroby utrudniające redukcję - bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przy niektórych chorobach, szczególnie hormonalnych, autoimmunologicznych-niestety występujących coraz częściej, powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to co ląduje na naszym talerzu;
- zła jakość spożywanych produktów - ehem..cała masa rzeczy, która przez większość społeczeństwa uznawana jest za fit i mega zdrowe to taki syf, że się w pale nie mieści i ja osobiście szczura bym tym nawet nie nakarmiła ;) ;
- złe proporcje makroskładników - tak, tak, nie zdajemy sobie z tego sprawy ale bardzo istotnym jest żeby organizm miał zapewnioną odpowiednią ilość białek, węglowodanów i tłuszczy a dieta przeciętnego Kowalskiego opiera się o zgrozo głównie o węglowodany i tłuszcze, w dodatku trans..a białko?? no jest, raz dziennie, w obiedzie - mam schabowego czyli mięso czyli białko, więc odczep się ode mnie kobieto;
- problem z umiejscowieniem posiłków w czasie - śniadanie koło godziny 10, obiad o 15 a kolacja przed 21, no i czad ;) no właśnie nie bardzo..godziny spożywanych posiłków mają kolosalne znaczenie;
- zła jakość snu - serio, serio, może nie każdy w to uwierzy ale sen jest jednym z ważniejszych czynników decydujących o tym czy tkanka tłuszczowa będzie nam się pięknie spalać czy może jeszcze piękniej umiejscawiać się i rozrastać w czterech literach ;) ;
- paranoiczne dążenie do zgrabnej sylwetki - może się wydawać non sensem ale bardzo często im więcej myślimy o zbudowaniu wymarzonego ciała tym bardziej cel się od nas oddala;
- zbyt mała ilość przyjmowanych płynów.
W sumie to są najczęściej spotykane przyczyny braku progresu ale oczywiście nie jedyne. Z biegiem czasu chciałabym omówić każdy z podpunktów w oddzielnym artykule.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz